Przejdź do głównej zawartości

Pierwszy wpis.

Przyszedł koniec roku, a razem z nim przychodzi czas na podsumowania.
Dla mnie rok 2016 był rokiem pełnym zmian. Zaczęły się one już od stycznia kiedy to sprzedałam jednego z moich koni - Peryla. Nie wiem jak Wy, ale ja strasznie się przywiązuje do swoich zwierząt, dlatego każde zmiany dotyczące rozłąki z nimi nie są dla mnie łatwe. Nawet jeśli staram się nie wiązać zbyt emocjonalnie z nimi to i tak to mi się nie udaje w 100%.

Jednak rozstanie z Perylem było pikusiem w porównaniu z rozstaniem z jednym z najważniejszych, jak i nie najważniejszego konia w mojej całej "karierze" sportowej. Haristello zakupiłam jako świeżo zajeżdżonego czterolatka. Nie był to łatwy koń o łatwym charakterze, zwłaszcza dla osoby, które nie pracowała dotąd z młodymi końmi. Jednak Hary zawsze, od samego początku był koniem, który kochał skakać. Początki naszej współpracy nie należały do łatwych i przyjemnych jednak czas pokazał, że warto było się nie poddawać. Po ładnych paru latach współpracy, razem z Haristello zgraliśmy się i okazało się, że nie jesteśmy taką złą parą na jaką na początku mogliśmy wyglądać. Dzięki temu wałachowi udało mi się zdobyć drugą klasę sportową oraz również rozpocząć starty w poważniejszych konkursach na zawodach ogólnopolskich. Hary spełnił moje marzenie o wystartowaniu w konkursie 130cm i rozbudził jeszcze większe ambicje i marzenia sportowe.

Nie chciałabym was przytłaczać w postach rozwlekłymi opisami mojej historii dlatego też na zakończenie tematu cudownego Haristello dodam krótki filmik z końca niestety już naszej współpracy, który przybliży wam trochę jego waleczne serce.


Oczywiście skoro sprzedałam dwa swoje konie, czyli w moim przypadku wszystkie to musiał się pojawiać też chociaż jeden nowy. 
Nowy nabytek to totalnie innym typ konia niż wszystkie moje dotychczasowe, jednak myślę, że wkrótce poznacie go bliżej ;)

Do kolejnych zmian należała oczywiście zmiana stajni. Nie wiem jak wy, ale nie tylko do zwierząt się przywiązuje, ale również do ludzi i miejsc. Wiem, wiem ... wychodzę na strasznie sentymentalną, jednak w poprzedniej stajni czułam się niemalże jak w domu, a kiedy jest się w danym miejscu siedem dni w tygodniu i to nie małą ilość czasu to jednak jest istotne gdzie i z kim się jest oraz jak się człowiek tam czuje.

Czy zmiany są takie straszne na jakie wyglądają? Czy ja mam swój tegoroczny "happy end" ?
Otóż myślę, że nic nigdy nie jest idealne i trzeba się cieszyć tym co się ma. Oczywiście trochę marzeń nie zaszkodzi ;) Oprócz tego uważam, że mój rok po różnych bardziej i mniej szczęśliwych sytuacjach, w końcu wychodzi na prostą i chyba zgodzicie się ze mną kiedy powiem wam, że wszystkie konkursy ostatnich zawodów przejechaliśmy na zero ?! Co więcej miałam kontrole i co raz bardziej nasze przejazdy zbliżają się do wyglądania tak jakbym chciała.
Jak to mówią "nie od razu Kraków zbudowali" tak więc dziś cieszę się, z naszych postępów jakie są,
co nie oznacza, że zamierzam siąść na laurach.

Był Hary, mysi być i Pacino, ale obiecuje dziś to już ostatni filmik! Na pewno szybko znajdziecie w tych koniach różnice ;)




Nowy rok, nowe postanowienia, nowe pragnienia i cele. Nowy rok to też dużo pracy i nowych wyzwań. Życzę sobie i Wam, żeby 2017 był kolejnym krokiem na przód oraz kolejnymi spełnionymi marzeniami i celami. Warto wierzyć! Warto marzyć!

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!


*Zapraszam na nowe posty w 2017!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Equipment

Sprzęt - bardzo ważna część sportu jeździeckiego. I nie chodzi mi o najbardziej modne kolory czapraków (choć miło nam je urozmaicać) w danym sezonie. Sprzęt jest ważny ze względu na poziom zagrożenia zdrowia w tym sporcie. Dobry sprzęt to nie tylko tzw "lans", ale również ochrona własnego zdrowia oraz zdrowia swojego partnera, którym jest koń. Właśnie z tych powodów warto zainwestować w bardzo dobrej jakości kask, popręg, ochraniacze itd.

Kask. Chroni naszą głowę przy wszelkich wypadkach i upadkach. Mówi się, że dobry kask po poważnym upadku powinien pęknąć i zostać wyrzucony. Ja w swoim życiu miałam już sytuację, w której spadłam idealnie pod konia, który po mnie przegalopował. Kask był do wyrzucenia, ale moja głowa przeszła ten wypadek nawet bez wstrząsu mózgu. Jaki kask mi pomógł uratować życie i zdrowie? Charles Owen. Dlatego bardzo je polecam, choć do tanich nie należą, są warte swojej ceny. Nowe modele Charlesa mają i dobre systemy wentylacyjne oraz dobrze chronią naszą…

Poza treningami.

Kiedy coś robię, podchodzę do tego poważnie i pochłania mnie całą. Tak samo jest z jeździectwem. Jestem w stajni u mojego konia 7 dni w tygodniu. Wiem, wiem ... szaleństwo! Koń pod siodłem chodzi 5dni  w tygodniu, w tym raz w tygodniu skacze. Co robi w pozostałe dwa dni? Jeden dzień to dzień lonży, raz w celu rozluźnienia, innym razem w celu rozbudowy pewnych partii mięśni w terenie, na górkach. Jeden dzień w tygodniu to dzień wolny totalnie od pracy. Mój koń wtedy wychodzi na padok i robi co chce. Czasem stwierdzam, że jest urodzony pracoholikiem, bo po godzinie na padoku kręci się przy wyjściu i szuka mnie wzrokiem. (jakiś nienormalny <śmiech>).

Jednak mój dzień w stajni poza treningami w "dni pracy" zawiera więcej zajęć. Wiele czasu poświęcam na relaks mojego konia. Poza masażami, które ma zapewniane co pewien czas przez naszą masażystkę oraz codzienną gimnastykę, lubimy wychodzić na wspólne spacery i korzystać z pięknej pogody. Dbamy również o pielęgnacje kopyt, si…